• 21 kwietnia 2021

Album - a przynajmniej płyta winylowa 33rpm, która zrodziła ten format - kończy w tym roku 70 lat. Ale nie starzeje się z wdziękiem. Jeszcze pięć lat temu Bob Lefsetz deklarował, że "płyta umiera na naszych oczach" - a biorąc pod uwagę to, jak wszechstronne usługi streamingowe dziesiątkują sprzedaż płyt, wydaje się to wciąż rozsądną obserwacją.

W 2017 roku przychody Wielkiej Brytanii z platform do transmisji strumieniowej abonamentów wzrosły o 41,9% do 577 mln funtów, podczas gdy fizyczne formaty spadły o 3,4%, a pobieranie online spadło o 23,1%. Sprzedaż albumów - w formie papierowej i plików cyfrowych - spadła o połowę od 2010 roku.

Doniesienia o śmierci albumu mogły być jednak bardzo przesadzone, a przynajmniej nie doceniono tego, jak długotrwały może być jego upadek. Szereg mediów świętuje przełomowe dla albumu urodziny, prestiżowa nagroda Mercury Album Prize wkrótce ogłosi swoich nominowanych, a Szkocki Album Roku zrobi to samo wkrótce potem. Kulturowe, jak i fizyczne zjawisko, dziesięciolecia wpływów sprawiły, że album jest obecny w świadomości publicznej, która wykracza daleko poza finanse.

Miejsce w podręcznikach historii

To właśnie postęp w technologii tworzyw sztucznych po II wojnie światowej i rozwój winyli stworzył klasyczną płytę 12", 33rpm. Mogły one trwać dłużej i grać w znacznie wyższej jakości niż ich szelakowe poprzedniczki, które czasami były pakowane w dosłowne "albumy" oprawionych książeczek zawierających kilka płyt. Błyszczący nowy format winylu pozwolił na płynne odtwarzanie muzyki, w ściślejszej kolejności.

Te nowe "LP-y" - dosłownie mówiąc "long playing" - szybko nabrały rozmachu w latach 50-tych, by stać się punktem odniesienia dla zamierzeń artystycznych. Artyści zaczęli zastanawiać się nad tym, jak stworzyć płytę, poza prostym pakowaniem utworów do wygodnego słuchania.

In the Wee Small Hours" Franka Sinatry jest czasem uznawany za pierwszy "concept album" - poszczególne utwory łączą się ze sobą, aby wspierać nadrzędny temat. Artyści jazzowi wykorzystywali także płyty LP do odkrywania nowych rozwiązań muzycznych, takich jak modalny jazz Milesa Davisa na A Kind of Blue czy "sheets of sound" Johna Coltrane'a na Giant Steps.

Ale to właśnie w połowie lat 60. albumy zaczęły naprawdę uderzać w dziesiątkę. Dekada ta była świadkiem ikonicznej ewolucji muzyki rockowej, oderwania się od popu opartego na singlu i późniejszej eksplozji w przemyśle płytowym - wszystko to zależało od sukcesu albumu. Rozwijająca się technologia studyjna, a także artyści posiadający finansowe zaplecze do eksperymentów, umożliwiły stworzenie klasyków takich jak The Beach Boys' Pet Sounds czy The Beatles' Sergeant Pepper's Lonely Hearts Club Band. Oba albumy wyznaczyły kamienie milowe w kulturze, które odbiły się szerokim echem daleko poza ich (wciąż imponującymi) wynikami sprzedaży.

Album stał się wyrazem postępu artystycznego, który zespoły mogły wykorzystać do poszerzenia muzycznych granic. The Who, na przykład, użył go do popchnięcia formatu "rock-opery" z Tommy'm, i zabierania swoich koncertów do szerszej publiczności za pomocą nagrań koncertowych, takich jak Live at Leeds.

W latach 70. i 80. do winylu dołączyło 8 utworów i kaset, a album zdominował krajobraz branży. Sklepy z płytami przepełnione były komercyjnymi behemotami takimi jak Pink Floyd's The Dark Side of the Moon, Fleetwood Mac's Rumours, Michael Jackson's Thriller i Dire Straits' Brothers in Arms. Ostatni z nich, być może ironicznie, był pierwszym albumem w historii, który sprzedał się w milionie egzemplarzy na płycie CD i przewyższył swój winylowy odpowiednik, co oznaczało przejście na technologię cyfrową, która ostatecznie podsycałaby upadek albumu.

Początkowo płyty perkusyjne były nieoczekiwanym wydarzeniem dla wytwórni płytowych, a wielu fanów muzyki odkupiło całe ich tylne katalogi. Ale ostatecznie płyty CD oznaczały, że gdy komputery zdolne do Internetu stały się krajowymi podporami, ich właściciele mieli kolekcje muzyczne w formie cyfrowej, gotowe do przesłania i swobodnej wymiany online.

Do czasu, gdy pojawiła się realna komercyjna alternatywa - w postaci iTunes - schematy odsłuchowe już się zmieniły. Albumy były teraz łatwe do nakreślenia. Użytkownicy wybierali i wybierali piosenki do tworzenia własnych playlist - trend, który wzniósł się na nowe wyżyny dzięki serwisom streamingowym, takim jak Spotify. Staromodny "tracklista albumu" stał się całkowicie udomowiony.

Kulturowy punkt odniesienia

Więc tak, płyta może nie zajmuje już centrum gospodarki muzycznej, ale pozostaje centralną ideą w kulturze popularnej. Od pokoleń słuchaczy i muzyków dłuższe formy muzyczne są obecnie zinstytucjonalizowane, a płyta od 70 lat umacnia swoje miejsce w naszej kulturowej ekologii. Wraz z nim nastąpił zalew książek i filmów dokumentalnych, kanonizując zarówno poszczególne albumy, jak i cały format.

Podobnie, "heritage acts" mogą teraz opierać swoje trasy koncertowe wyłącznie na początku i końcu klasycznych albumów, takich jak "So" Petera Gabriela, "Graceland" Paula Simona czy "The Miseducation of Lauryn Hill".

Przy niższych przychodach z nagrań, tantiemy za albumy nie są planem emerytalnym, którym kiedyś byli, ale szersze poświęcenie muzyki popularnej jako bicia serca kultury XX i XXI wieku wykracza daleko poza samych artystów. Rozszerzyły się relacje jubileuszowe - 20 lat OK Computer; 30 lat Bad; 70 lat "albumu". Coraz większym zainteresowaniem cieszą się koncertujące albumy, których twórcy umarli lub rozeszli się - odtwarzając na żywo klasyczną płytę w taki sam sposób, jak orkiestra mogłaby zrobić to z klasyczną partyturą.

Nie jest to też zwykła nostalgia. Nowe zespoły nadal świętują swoje pierwsze wydanie albumu jako punkt orientacyjny, nawet jeśli trasa koncertowa to ich chleb i masło. A uznani artyści wciąż używają tej formy do zilustrowania twórczego rozwoju. Na przykład "Lemonade" Beyoncé wykorzystała platformy video streamingowe i telewizję satelitarną, reklamując się jako "wizualny album".

Niezależnie od ponownego wzrostu sprzedaży płyt winylowych, albumy wciąż cierpią w porównaniu ze streamingiem, który stale podnosi wartość indywidualnych hitów typu "smash". Ale podczas gdy niektóre utwory kończą się nagłym odcięciem, inne powoli i stopniowo zanikają. Minęło sporo czasu, odkąd album został zdefiniowany wyłącznie w kategoriach ekonomicznych lub fizycznych. Kulturalnie i społecznie, starannie ułożona lista utworów na albumie może jeszcze przez jakiś czas funkcjonować.

Top